
9 i 10 października odbędzie się w Warszawie BLASTCAST - festiwal podcastów, na którym będziemy razem z innymi twórcami. Jeśli chcecie spotkać nas na żywo, wpadajcie! Bilety na blastcast.pl Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" od tygodni przekonują, że afera Zondacrypto może rozsadzić prawicę. Teraz Przemysław Kral opowiada o 2 mln zł dla środowiska Zbigniewa Ziobry, obietnicy ukręcenia łba jego sprawom oraz ułaskawieniu, które ktoś miał mu załatwić po zwycięstwie Karola Nawrockiego. Przy okazji Donald Tusk wykorzystuje chaos i rusza po Trybunał Konstytucyjny. Każda duża afera ma moment, w którym przestaje być luźnym zbiorem nazwisk, spotkań i przelewów, a staje się opowieścią o państwie. Dla Zondacrypto nadszedł on w piątek. Donald Tusk wszedł na sejmową mównicę z protokołami przesłuchań i połączył rozrzucone elementy w jeden, wyjątkowo ponury obraz. Według zeznań cytowanych przez premiera Przemysław Kral miał umówić się ze Zbigniewem Ziobrą na 2 mln zł w zamian za rozwiązanie swoich problemów z prawem. Były minister miał znać akta jego spraw i obiecywać, że po powrocie do Ministerstwa Sprawiedliwości „ukręci łeb" prowadzonym sprawom. Pieniądze miały trafić do fundacji Ziobry, a szczegóły miała ustalać Patrycja Kotecka. Ziobro przekonuje, że chodziło o legalne, bezinteresowne darowizny. Ot, człowiek z poważnymi kłopotami daje niemal pół miliona byłemu prokuratorowi generalnemu i niczego w zamian nie oczekuje. To z pewnością trzyma się kupy. Na tym historia się nie kończy. Kral miał usłyszeć od tajemniczego „pana X", że po zwycięstwie Karola Nawrockiego będzie można załatwić mu prezydenckie ułaskawienie. Zapłatą miały być pieniądze na reklamy, kongres CPAC w Rzeszowie i imprezę w USA. Nawrocki odpowiada, że jego podpisem nikt handlować nie może. Zapewne. Dlaczego zatem ludzie krążący wokół prawicy sądzili, że mogą obiecywać bezkarność w imieniu przyszłego prezydenta? Zondacrypto pokazuje cały mechanizm: pieniądze otwierają drzwi do polityki, a znajomości rodzą obietnice ochrony. Kral zaczął mówić i ten mechanizm pęka razem z jednością prawicy. Morawiecki atakuje Kaczyńskiego za związki jego ludzi z Zondą. A Nowogrodzka przekonuje, że aresztowany szef PKOl Radosław Piesiewicz to człowiek byłego premiera, choć my go znamy jako zdeklarowanego sasinowca. Tusk wykorzystuje ten moment, by otworzyć drugi front. Gdy PiS liczy straty po zeznaniach Krala, premier wyważa drzwi do Trybunału Konstytucyjnego i przeprowadza przez Sejm kandydaturę swego współpracownika Macieja Berka. Jeszcze niedawno rządzący obiecywali odpolitycznienie TK. Teraz wysyłają tam człowieka prosto z rządu, bo tłumaczą, że sytuacja jest wyjątkowa. Nawrocki rozważa odmowę odebrania ślubowania — na razie szuka pretekstu. Wie, że zaślubiny Berka mogą doprowadzić do odbicia Trybunału z rąk ludzi PiS.
Sep 6
19 min

Zondacrypto grzebie PiS. Tusk zabiera kasę Święczkowskiemu. Wulgarny Skolim u Nawrockiego #OnetAudio
Radosław Piesiewicz, szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego, trzy miesiące ma spędzić w areszcie. Sąd w Katowicach przychylił się do wniosku prokuratury w tej sprawie. Piesiewicz jak wynika z naszych informacji, w czasie pierwszych przesłuchań nie chciał współpracować ze śledczymi i stąd wniosek o areszt. To pierwsze głośne zatrzymanie, ale na pewno nie ostatnie. Sprawa Zondacrypto nabrała tempa w tym tygodniu, ale przyszły ma być jeszcze gorętszy. To co wiemy teraz, wskazuje na to, że szef Zondy Przemysław Kral w swoim biznesie bardzo mocno stawiał na finansowanie otoczenia PiS. Wpłaty na fundację Ziobry, spotkania w Budapeszcie i na Ibizie, negocjacje z Tomaszem Sakiewiczem w sprawie kupna części telewizji Republika, do tego finansowanie prawicowych imprez wyborczych. Dużo kontaktów, dużo kasy. Teraz zaczął o wszystkim opowiadać śledczym. Waldemar Żurek jako prokurator generalny połączył kilka wątków dotyczących Zondacrypto w jedno śledztwo. Jest tam wszystko - zaginięcie poprzedniego szefa giełdy, potężne pieniądze i wielka polityka. Dla obozu rządzącego to polityczne złoto na początek sezonu. Chociaż jest też kilka awantur o Romana Giertycha i jego zaangażowanie w sprawę. Rząd przyjął budżet i sytuacja wygląda tak - Trybunał Konstytucyjny ma dostać Macieja Berka i nie dostać kasy. Ponieważ prezes TK nie chciał gadać o pieniądzach z rządem to rząd powiedział, "a figę dostaniesz". W budżecie nie ma ani złotówki na Trybunał. Za to jest Berek, którego Tusk wysyła do TK. Koalicjanci na razie się trochę na ten pomysł obrazili, ale jak przyjdzie co do czego, to wszyscy grzecznie zagłosują. W końcu wszyscy chcą wygrać wybory w przyszłym roku, a takie ruchy jak zaufany człowiek Tuska w Trybunale mają wyborcom pokazać, że obecna władza jednak chce się bić z poprzednią władzą a nie tylko siedzi i patrzy jak PiS ładnie się w wymiarze sprawiedliwości urządził. W ten weekend młodzież jest najważniejszą grupą wyborczą. Na Warmii dla Trzaskowskiego, nad morzem dla Nawrockiego. W Olsztynie trwa Campus Polska Przyszłości edycja kolejna, a w Juracie w prezydenckim ośrodku spotkanie przyszłość.pl edycja pierwsza. W Olsztynie wystąpił Tusk, a w Juracie Skolim. A na koniec Stanu Wyjątkowego mamy dla państwa jedną lokalną seksaferę. Zapraszamy!
Aug 30
28 min

Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek wystąpią na festiwalu podcastowym BLASTCAST, który odbędzie się 9 i 10 października w Warszawie. Będzie się można z nami spotkać i porozmawiać. Zapraszamy! https://blastcast.pl Nawrocki, Sakiewicz, Ziobro, Wipler, Piesiewicz — lista ofiar może być długa. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek ujawniają, że duet obrotnych mecenasów związanych z KO Roman Giertych i Jacek Dubois odbił głównego bohatera afery Zondacrypto Przemysława Krala z rąk dyżurnego adwokata PiS Bartosza Lewandowskiego. Giertych i Dubois specjalizują się w prowadzeniu głośnych spraw politycznych, a najbardziej lubią przyprowadzać do prokuratury skruszonych aferzystów z czasów PiS, którzy w zamian za odpuszczenie części win są gotowi sypać. Tak też jest tym razem. Jak ujawniamy, Giertych i Dubois starają się załatwić dla Krala — który ukrywał się do niedawna za granicą — status świadka koronnego. Mają poparcie prokuratora generalnego Waldemara Żurka, który cieszy się na samą myśl o tym, jakie polityczne złoto może mu dostarczyć Kral. W czasach swej świetności Zondacrypto utrzymywała telewizję Republika, a za jej pośrednictwem finansowała — z ominięciem prawa — kampanię prezydencką Karola Nawrockiego. Do tego Kral sponsorował Polski Komitet Olimpijski, kierowany przez nominata PiS, zakochanego w luksusie Radosława Piesiewicza. No i słał przelewy do fundacji Zbigniewa Ziobry z Suwerennej Polski oraz Przemysława Wiplera z Konfederacji. Zapewne zezna, co stało za tymi wszystkimi gestami serca i portfela. Wszystko wskazuje na to, że to będzie największa bomba ruszającego właśnie, przedwyborczego sezonu politycznego. Jeśli Kral zacznie sypać, to może znacząco popsuć szyki prawicy, na czele z Nawrockim, który będzie kluczową postacią w kampanii. Giertych i Żurek liczą, że w oczach elektoratu wszystko się zepnie w całość — wszak Nawrocki już jako prezydent trzykrotnie zawetował ustawę, która miała przykręcić śrubę firmom z sektora kryptowalut. I jak tu nie rozumieć separatystycznej wolty Jarosława Kaczyńskiego, który — znając relacje swych ludzi z Zondą — rzucił niedawno pomysł całkowitego zakazania kryptowalut. Prezesie, za późno.
Aug 22
22 min

Brzmi jak political fiction, ale to prawda. Jarosław Kaczyński zafiksował się na punkcie jednej listy całej prawicy do Sejmu - naciska na prezydenta Karola Nawrockiego, aby "energicznie się za to zabrał" i był ojcem tej listy. Donald Tusk na spotkaniu z liderami PSL i Nowej Lewicy też kreślił wizję jednej listy całej koalicji. Powód: skoro Kaczyński z Nawrockim mogliby stworzyć jeden blok, to strona rządowa nie może pójść na wybory rozczłonkowane. Jeśli to się uda, to będzie już starcie totalne Tuska i Nawrockiego. Gdy idzie wojna, Tusk traci swojego najwierniejszego druha - prawą rękę, a wręcz "prawnicy mózg" całego rządu, czyli Macieja Berka. Dotychczasowy minister chce być sędzia Trybunału Konstytucyjnego i rozprawić się z "Godzillą" (prezesem TK Bogdanem Święczkowskim). To koniec miękkiej gry - Tusk ogłosił, że wobec "masakry" w TK, nie będzie "ciotuleńką", ale będzie się bił. To znaczy Berek się będzie bił - na paragrafy i głosy w TK. W potrzasku znajduje się Marcin Romanowski - były wiceminister sprawiedliwości. Prosi on o list żelazny - za cenę uniknięcia aresztu jest gotów przyjechać do Polski i odpowiadać jako przed sądem. Napisał list, który - wedle stempli pocztowych - wysłał z Naddniestrza, kontrolowanego przez Rosję regionu Mołdawii. PiS nie chce go bronić, ale musi. Ale i obóz władzy jest wstrząsany. A to aferą na 4,5 miliona złotych, które rozdawała, także swojemu mężowi, działaczka Koalicji Obywatelskiej, a to wyciek danych medycznych 19 milionów polskich pacjentów. Większego ataku hackerskiego w Polsce nie było, a sprawcy chcieli za te dane okupu. Rząd płacić nie będzie.
Aug 16
30 min

Szybko poszło. Wystarczyło raptem kilka dni, żeby rozłam w PiS doprowadził do prania partyjnych brudów. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz zacierają ręce - wojna między „harcerzami" Morawieckiego a „maślarzami" Kaczyńskiego odsłania nam głęboko dotąd skrywane tajemnice PiS. Ot, Kaczyński - on to sobie nagle przypomniał, że Morawiecki był doradcą Tuska. Ba, wszyscy „maślarze" sobie to przypomnieli, nawet tacy - jak Sasin - którzy do niedawna twierdzili, że Morawiecki doradcą Tuska nie był. Pod wpływem iluminacji prezesa, Sasin przypominał sobie nawet, że Morawiecki doradzał Tuskowi po Smoleńsku - czyli wiadomo. Do tego okazuje się, że Morawiecki był przeciw 500 plus i nie chciał kupić F-35. Z kolei ludzie Morawieckiego przypomnieli sobie, że w PiS trwa wewnętrzna dyskusja o wyjściu z PiS - czemu dotąd wszyscy, także oni, zaprzeczali. Dowiedzieliśmy się też, kto w PiS prowadzi farmy trolli i dla kogo one pracują - bo każda frakcja ma swoje trolle, która zwalczają frakcję przeciwną. Ale nas najbardziej wciągnęła awantura o to, kto w PiS przygotował raport o ciemnych stronach życiorysu Karola Nawrockiego - kibole, gangsterzy, sutenerzy, te sprawy. Dokument ów ujawniliśmy w „Stanie Wyjątkowym" jesienią 2024 r., tuż przed ogłoszeniem nominacji prezydenckiej PiS dla Nawrockiego, opowiadając o wojnach wewnętrznych wokół tej kandydatury. Politycy PiS odsądzali nas wówczas od czci i wiary. Zarzekali się, że nikt w partii niczego szkalującego pana Karola nie napisał. Teraz okazuje się, że robili z nas i z Państwa idiotów, zaś wojna o prawa autorskie do tego obrazoburczego dokumentu może trafić przed sąd. A nie minął nawet tydzień od rozłamu.
Aug 1
22 min

Nigdy nie było tak poważnego rozłamu w PiS. W piątek Jarosław Kaczyński wyrzucił z partii Mateusza Morawieckiego i jego ludzi — w sumie to niemal 40 parlamentarzystów. Twórcy "Stanu Wyjątkowego" nie mają wątpliwości: Morawiecki sprowokował Kaczyńskiego. Najpierw zaproponował, żeby podzielili partię między sobą na dwie części. A gdy to nie spotkało się z entuzjazmem, zaczął przekonywać Kaczyńskiego, że powinien oddać władzę nad PiS. To jest historyczny moment - dlatego twórcy słuchowiska politycznego "Stan Wyjątkowy" spotykają się w studiu w pełnym, konstytucyjnym składzie. Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek pokazuje kulisy ostatnich godzin, dni i tygodni Morawieckiego w PiS, a także kreślą nowy obraz sceny politycznej po powstaniu jego partii. A moment jest historyczny, bo to pierwszy rozłam w PiS od 15 lat. I to jaki rozłam! Odchodzi były premier, który jest ambitny, żądny władzy i zdeterminowany. No i jako milioner ma pieniądze, których brak był gigantycznym problemem dla poprzednich rozłamowców. Z tych wszystkich względów partia polityczna Mateusza Morawieckiego ma szanse na sukces, którego żadnemu uciekinierowi z PiS osiągnąć się dotąd nie udało.
Jul 25
18 min

Pamiętamy wszystkie odejścia z PiS. Historycznie rzecz biorąc, były cztery klasyczne rozłamy. Odejście Marka Jurka i grupy radykalnych konserwatystów wiosną 2007 r., gdy za rządów PiS Kaczyński zablokował zaostrzenie przepisów aborcyjnych. Odejście Ludwika Dorna, Kazimierza M. Ujazdowskiego i Pawła Zalewskiego na przełomie 2007 i 2008 r., po tym, gdy PiS przegrał wybory oddając władzę Donaldowi Tuskowi. Wyrzucenie twórców posmoleńskiej kampanii prezydenckiej, na czele z Joanną Kluzik-Rostkowską, w 2010 r. Po kolejnych przegranych wyborach sejmowych, w 2011 r., pozbycie się przez Kaczyńskiego ziobrystów. Mateusz Morawiecki ma szansę dokonać rozłamu piątego, zdecydowanie największego i najpoważniejszego. Posłuchaliśmy w ostatnich dniach szeptów we frakcji Morawieckiego i powiemy tak: naprawdę wielu jego ludzi chce odejść z PiS na swoje. Spis dawnych rozłamowców pokazuje dwie rzeczy. Po pierwsze, Kaczyński bez sentymentu pozbywa się nawet swych wieloletnich towarzyszy (Dorn czy Kluzik-Rostkowska), a wobec wiceprezesów PiS — a Morawiecki wciąż jest wiceprezesem partii — nie ma żadnych sentymentów (wylecieli Ziobro, Ujazdowski, Zalewski, Jurek i Dorn). Po wtóre — trudno jest dawnym pisowcom zbudować cokolwiek poza PiS. Wielu z nich dalej jest w polityce, tyle że w KO, PSL lub w okolicach Polski 2050 — a część wróciła do PiS. Ale rozłam Morawieckiego może być inny — z wielu powodów. Żaden z wcześniejszych buntowników nie miał takiej politycznej rozpoznawalności jak on. Żaden nie miał za sobą tak znaczącej frakcji w partii. Żaden nie miał tylu pieniędzy. I żaden nie miał takiej determinacji. W dodatku Kaczyński postawił byłemu premierowi ultimatum — PiS albo drzwi — akurat w momencie, gdy sam jest słaby, jak nigdy wcześniej. Dlatego twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Dominika Długosz zacierają ręce. Zanosi się na polityczne mordobicie, a to jest to, co uwielbiamy.
Jul 19
20 min

Polska polityka wobec Ukrainy staje się zakładnikiem krajowej wojenki. W najnowszym wydaniu słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Kamil Dziubka i Dominika Długosz analizują awanturę wokół pomocy wojskowej dla Kijowa. Politycy zaczęli się prześcigać w deklaracjach, kto mniej dał Ukrainie i kto skuteczniej broni polskich zapasów broni. Byliśmy pewni, że łagodna polityka szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza wobec zaczepnego prezydenta Karola Nawrockiego jest z góry skazana na niepowodzenie. I WKK właśnie się o tym dobitnie przekonał — Nawrocki pospołu z Jarosławem Kaczyńskim obwołali go zdrajcą polskiego interesu narodowego po tym, jak wysłał na Ukrainę pociski do wyrzutni Patriot. By być precyzyjnym — wysłał PIĘĆ pocisków, co w żaden zasadniczo nie wpływa na zdolności obronne polskiej armii. W ten sposób Kosiniak stał się pionkiem w antyukraińskiej rozgrywce PiS. Kaczyński próbuje odciąć się od własnej polityki z pierwszych miesięcy wojny, gdy PiS zdecydował o ogromnym wsparciu militarnym, finansowym i humanitarnym dla Ukrainy. Dziś prezes zaostrza język, bo widzi sukces antyukraińskich haseł Nawrockiego, Bosaka, Mentzena i Brauna. Nowym polem konfliktu stała się pamięć o UPA i zbrodni wołyńskiej. Decyzja władz w Kijowie o uhonorowaniu „Bohaterów UPA" wywołała w Polsce gwałtowną reakcję i uruchomiła polityczną licytację. Karol Nawrocki uderzył w Wołodymyra Zełenskiego, a Jarosław Kaczyński zaczął budować wizerunek przeciwnika ukraińskich elit, choć jeszcze niedawno przekonywał, że atakowanie władz w Kijowie pomaga Kremlowi. Pytamy, czy historyczny spór staje się narzędziem kampanii oraz czy relacje polsko-ukraińskie wchodzą w najgłębszy kryzys od początku rosyjskiej inwazji. Drugim głównym tematem „Stanu Wyjątkowego" jest przyszłość minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Donald Tusk oczekiwał od niej planu naprawy ochrony zdrowia, grożąc dymisją. Ministra przedstawiła pakiet propozycji, dzięki czemu uciekła spod topora. Szkopuł w tym, że część z ogłoszonych przez nią recept pojawiała się już wcześniej — i żadna nie rozwiązuje podstawowego problemu, czyli gigantycznej dziury finansowej w NFZ. Koalicjanci podchodzą do planu naprawczego z rezerwą, a środowisko lekarskie może postawić twardy opór. Sobierańska-Grenda już wcześniej zapowiadała ograniczenie zarobków najlepiej opłacanych lekarzy, lecz musiała się z tego wycofać. Jej pozycję dodatkowo osłabiają polityczne skutki afery w Szpitalu Południowym. Czy Tusk dokona zmiany w resorcie? Kto mógłby przejąć ministerstwo? I dlaczego premier, który chciał odpolitycznić ochronę zdrowia, sam stał się twarzą kryzysu?
Jul 12
19 min

Witamy w prezydenckim wydaniu „Stan Wyjątkowego"! Tak się złożyło, że w pierwszej wakacyjnej edycji swego słuchowiska politycznego Andrzej Stankiewicz i Jacek Gądek zajmują się głównie perypetiami prezydentów i byłych prezydenckich kandydatów. Z ulgą konstatujemy, że Karol Nawrocki przeżył zamach zorganizowany w kampanii wyborczej. Otóż w połowie maja 2025 r. w Ząbkowicach Śląskich sprzymierzone siły Putina i Belzebuba przy wsparciu Tuska próbowały go otruć. Intryga była koronkowa. Podczas spotkania z wyborcami tajemnicza białogłowa z Ząbkowic podsunęła prezydentowi do pocałunku prawicę nasączoną kremlowską trucizną. Co prawda prezydent się porzygał, ale się nie dał. Jednym słowem — jest niezniszczalny, co napawa nas otuchą w tych trudnych czasach. Za to zeszłoroczny konkurent Nawrockiego ma się wyraźnie gorzej. Chłodno odnotowujemy, że 1 lipca — w dniu publikacji przez Onet tekstu o handlu ciałami w prosektorium Szpitala Południowego — skończyła się polityczna kariera Rafała Trzaskowskiego, który ów szpital nadzorował jako włodarz stolicy. Zajmujemy się też byłym prezydentem Andrzejem Dudą, który z przytupem wchodzi w kryzys wieku średniego. Kupił 13-letnie bite porsche cabrio, ściągnięte z Ameryki, od szczecińskiego lekarza medycyny estetycznej, który zajmuje się też intensywną terapią. W przerwach między polerowaniem swemu 13-letniemu kabrioletowi reflektorów w warsztatach, Duda próbuje wpychać dziwnych gości z biznesu na spotkania z urzędnikami i wojskowymi. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" liczą, że Duda niedługo zostanie dziadkiem — i zajmie się wreszcie czymś pożytecznym. Swoją drogą, to wychodziłoby naprzeciw najnowszym postulatom PiS dotyczącym poprawy dzietności.
Jul 5
21 min

Objawił się. Doktor pułkownik Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym w Warszawie przypomniał sobie, że w placówce tej w efekcie błędów medycznych umierali ludzie. W żadnym razie nie podważamy tych dramatycznych wyznań, które przed życzliwymi kamerami Kanału Zero przychodziły mu z widowiskowym trudem. Po prostu wolelibyśmy, żeby lekarz — w dodatku oficer — który widzi takie patologie, z miejsca informował prokuraturę. Jędrzejewski latami tego nie zrobił, gdy pracował w południowej lecznicy. Przypomniał sobie akurat teraz. Ale nawet teraz wolał złożyć zeznania przed Kanałem Zero, a nie przed prokuraturą, w której co prawda się pojawił, ale nie odpowiedział na żadne pytanie. Afera szpitalna jest realnym problemem politycznym Donalda Tuska. Premier dyskredytuje Jędrzejewskiego, ale nawet jeśli opowieści doktora pułkownika uznać za niewiarygodne, to i tak mamy do czynienia ze skandalem. Młody, 28-letni lekarz Dawid Kacprzyk — radny KO — dostał w Szpitalu Południowym posadę koordynatora SOR z zarobkami rzędu 1,6 mln rocznie. Wiele wskazuje na to, że fałszował raporty o liczbie przepracowanych godzin. Mógł także przyjmować bez kolejki swych kolegów z Koalicji Obywatelskiej. Na listę partyjnych pacjentów szpitala jeszcze poczekamy. Wszyscy, których nazwiska w przestrzeni publicznej padały, zaprzeczyli. Ta lista to jest w tej chwili najpilniej poszukiwany skarb sceny politycznej. Poszukiwany zarówno przez PiS jaki i przez KO. Koalicja w końcu chciałaby wiedzieć komu to wszystko zawdzięcza i kogo mogłaby poświęcić politycznie. A PiS — wiadomo, liczy na polityczne złoto. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Dominika Długosz i Kamil Dziubka zauważają, że rozliczenia na razie dotknęły tylko doktora radnego Kacprzyka. Nie ma pracy, nie ma mandatu, nie ma partii. W najtrudniejszej politycznie sytuacji są teraz wiceprezydentki Warszawy, zastępczynie Rafała Trzaskowskiego. Jedna wiceprezydentka odpowiada za całą służbę zdrowia w stolicy, zaś druga zasiadała w radzie nadzorczej Szpitala Południowego. Obie siedzą jak na szpilkach. Ale odnaleziona po dwóch tygodniach od wybuchu afery ministra zdrowia też nie może być spokojna. Koalicja Obywatelska siedzi w tej chwili na bombie — nie da się tej historii ani zagadać ani zamilczeć. Jeśli Tusk nie wyprowadzi partii z tego korkociągu, to za półtora roku będziemy mówić, że właśnie od tego zaczęła się jego porażka wyborcza.
Jun 29
26 min
Load more
