Spotykaliśmy się wiele razy w radiu, przy okazji premier książek, które przekładał w mistrzowski sposób. Tłumaczył moją rozmowę radiową z Mario Vargasem Llosą, gdy pisarz odwiedził Polskę, wspominał w innej wieczornej zaduszkowej audycji wielkich nieobecnych, muzyków, pisarzy, artystów. Wspomnieniom towarzyszyła wówczas nastrojowa "Siesta" Milesa Davisa. Widywaliśmy się przez lata w Warszawie, w Juracie, przy winie i paelli, obserwowałam z bliska narodziny przekładu "Cienia wiatru" Carlosa Ruiza Zafona, autorstwa dwojga tłumaczy Beaty Fabjańskiej-Potapczuk i mojego gościa. I pewnego dnia to ON, Carlos Marrodan Casas sam stał się bohaterem rozmowy. Dziś, po ponad dwudziestu latach powracamy do studia, aby wydobyć z przeszłości słowa. Mam nadzieję, że przywołanie tych chwil sprawi Wam wielką radość. Będziecie bowiem mieli okazję poznać bliżej utalentowanego tłumacza, dzięki któremu literatura iberoamerykańska wkroczyła na zawsze w Wasze życie.



