KRUKI
KRUKI
Ewa Karwan-Jastrzębska
"Uczyłem się rysunku kopiując Dürera" - o sztuce fotografii, o fikcji i prawdzie i o miłości do żony opowiada Ryszard Horowitz.
16 minutes Posted Feb 23, 2021 at 4:49 pm.
0:00
16:05
Download MP3
Show notes

Fotograf, specjalista w dziedzinie zdjęć reklamowych, prekursor cyfrowego przetwarzania fotografii odwiedził mnie w studiu radiowym dwadzieścia lat temu. W tym samym roku ukazał się album "Ryszard  Horowitz". Tak o książce pisał wydawca: "Pokażcie pięciolatkowi bramy piekła, a potem zajrzyjcie w sny i wyobraźnię dorosłego człowieka. To historia Ryszarda Horowitza, fotografa, emigranta z Polski, który przeżył Oświęcim. Mężczyzna, młodzieniec, dziecko". 

Mój gość przebywał wówczas w Polsce z żoną Anną. Przyjechał na premierę książki. Mieszka na stałe i pracuje w Nowym Jorku. Gdy skontaktowałam się z nim i wspomniałam o istnieniu zachowanego w moich archiwach wywiadu przekazał mi swój portret, ciekaw naszych głosów z przeszłości. To wyjątkowy i wrażliwy artysta fotografii. Mówił o sobie: "O ile zastanawiam się, czym jest moja sztuka, myślę, że na pewno jest to połączenie galicyjskiego surrealizmu i amerykańskiego szaleństwa. Tak mi się szczęśliwie ułożyło, że nie pozbyłem się korzeni. Byłem dobrze wykształcony w Polsce, miałem podstawę do tego, by znaleźć swoje miejsce w Ameryce. Zderzenie tych dwóch światów nadało styl mojej pracy".

W rozmowie z początku wieku Ryszard Horowitz jest bardziej intymny, osobisty, opowiada o Annie, która nam towarzyszy w studiu, o synach i życiu.