Show notes
Autor wiersza: Krystian Pruchnicki
Wydawnictwo Literat
Smok wawelski
Kiedyś stolica wszystkich Polaków
Historia, którą dziś Wam opowiem,
działa się właśnie w mieście Krakowie.
W grodzie pośrodku zamek wspaniały,
Ulice pełne wszelkiego ruchu,
mieszczan, rycerzy, kupców, pastuchów.
Szeroka rzeka gród ten opływa,
Widok Krakowa wszystkich zachwyca,
ze wzgórza Wawel słynie stolica.
A tuż pod miastem mieści się grota,
Śpi tam od wieków wielkie smoczysko,
nikt nawet nie wie, że jest tak blisko.
Aż tutaj nagle- trzęsienie ziemi!
Spod wzgórza lecą straszne opary,
to smok wyłazi ze swej pieczary.
Ogromne cielsko, łuski zielone,
Wszystkich ogarnia wielka panika,
każdy do domu prędko umyka.
Smok ryknął z góry straszliwym głosem:
Ponieważ żeście mnie obudzili,
będziecie za to słono płacili!".
Smok wnet zażądał skrzyń złota dwieście,
A zaraz potem zjadł cztery krowy,
mieli z nim wszyscy urwanie głowy.
Król, widząc straszne smoka działanie,
Za łeb poczwary da wnet nagrodę,
swej córki rękę i na ślub zgodę.
Zaraz się zbiegło wielu rycerzy,
Na nic się jednak walka nie zdaje,
od smoka lanie każdy dostaje.
Wszystko zmieniło przyjście Dratewki:
Aby pokonać takiego gada,
pomysł mieć dobry raczej wypada."
Wziął się za pracę z samego rana
Przyszył mu własny kożuch wełniany,
gdyż taki właśnie mają barany.
Co w środek wepchnął- to niespodzianka,
gdy taki przysmak stanął przed grotą,
smok wnet go połknął z wielką ochotą.
Wtem gardziel smoka ognisko pali,
Zaraz łeb nurza w Wisły głębinach,
przynęta z siarki, to jest przyczyna.
Smok pije ciągle, przestać nie może,
Nagle się rozległ huk wielki wokół,
to sam smok wybuchł- nareszcie spokój!
Gdy wrócił Szewczyk, wszędzie wiwaty,
I zaraz ślub wziął z księżniczką lubą,
w Krakowie żyli szczęśliwie, długo...

